Wirtualna miłość

przez Leszek Szymowski

40-letni Aleksis K. może stać się bohaterem jednej z najbardziej szokujących afer kryminalno - obyczajowych na Ukrainie. K. – posiadacz dwóch paszportów – polskiego i cypryjskiego – w kwietniu 2019 roku został zatrzymany przez policję, gdy w centrum Kijowa, w luksusowej restauracji, jadł kolację ze swoją partnerką – byłą finalistką konkursu Miss Ukrainy. Prokurator zarzucił mu popełnienie dwóch przestępstw: sutenerstwa i oszustwa na szkodę obywatela Republiki Federalnej Niemiec. Dziś K. (siedzi w areszcie) ma już przestawionych kilkadziesiąt zarzutów sutenerstwa. I wiele wskazuje na to, że za kratkami spędzi najbliższe lata.

        Trzy lata temu K. wpadł na nietypowy pomysł biznesowy. Jego sednem była strona internetowa połączona ze sklepem oferującym możliwość dokonania płatności online. Każdy, kto zarejestrował się i zalogował, mógł wykupić dla siebie nietypową usługę polegającą na spędzeniu nocy z młodą kobietą pochodzącą z jednego z krajów Europy Wschodniej. Każda z kobiet była oceniana jak towar w internetowym magazynie: na podstawie zdjęć administrator przyznawał jej gwiazdki – od jednej do pięciu. Im piękniejsza była kobieta tym otrzymywała więcej gwiazdek i tym cena za noc z nią była wyższa. Spragniony erotycznej znajomości użytkownik mógł spośród wielu kandydatek wybrać idealną kochankę poprzez filtry czyli specjalne internetowe kryteria wyboru. Dotyczyły m.in. wzrostu, figury, koloru i długości włosów. Jeśli kandydatka okazywała się dodatkowo dziewicą – cena upojnej nocy wzrastała dwu lub trzykrotnie. Najwyższa, według ukraińskiej prokuratury, wyniosła ponad 200 tysięcy euro za piękną 18-latkę spod Doniecka (miasto we wschodniej Ukrainie zajęte przez prorosyjskich separatystów).

        Klient, gdy już zdecydował się na konkretną dziewczynę, rezerwował z nią noc jednym kliknięciem myszki. Następnie dokonywał płatności za pomocą karty debetowej lub kredytowej. Gdy system odnotował blokadę kwoty, młoda kobieta otrzymywała powiadomienie, że jej niewinność została „sprzedana”. Wówczas otrzymywała instrukcję dokąd ma przyjechać i którego dnia (te informacje podawał klient). Na jej nazwisko rezerwowano bilet samolotowy. Potem docierała na miejsce i spędzała noc ze swoim adoratorem. Gdy było już po wszystkim, oboje to potwierdzali, klikając w specjalnie wygenerowane linki, przysłane na adres mailowy. Dopiero wówczas do dziewczyny wysyłano pieniądze w ustalonej wcześniej kwocie. Było to co najmniej 10 a najwięcej 50% ceny zapłaconej przez klienta. Reszta trafiała na konto firmy, do której należał ten nietypowy sklep internetowy. Właścicielem firmy był K.

Posiadacza dwóch paszportów zgubił fatalny przypadek. Oto wiosną 2018 roku jego klient - niemiecki przedsiębiorca wybierał się na delegację służbową na Ukrainę. Postanowił sobie umilić pobyt, spędzając noc z młodą, piękną kobietą. Skorzystał więc z oferty portalu i za ponad 60 tysięcy euro wybrał dla siebie uroczą 20-latkę spod Chersonia (miasto w południowej Ukrainie), która oznaczona była jako dziewica. Pieniądze zostały zablokowane, a biznesmen zaprosił swoją wybrankę do eleganckiego hotelu w Kijowie. Okazało się jednak, że dziewczyna wcześniej straciła swoją niewinność. Rozgniewany Niemiec zażądał więc zwrotu zapłaconych pieniędzy, a gdy mu odmówiono, powiadomił policję, że padł ofiarą oszustwa. Tego samego dnia na komisariat w Kijowie zgłosiła się jego kochanka. Opowiedziała, że została oszukana, bo nie wypłacono jej pieniędzy obiecanych za spędzenie nocy z Niemcem. Pokazała korespondencję od administratora sklepu internetowego. Wynikało z niej, że nie wywiązała się z umowy bowiem wprowadziła firmę w błąd co do swojego dziewictwa. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie oszustwa a zaraz potem drugie w sprawie czerpania korzyści z cudzego nierządu.

Oszukana Ukrainka opowiedziała prokuratorowi, że na portal trafiła przez ogłoszenie w Internecie zachęcające młode dziewczyny i oferujące im możliwość zarobienia dużych pieniędzy. Jej motywacją była chęć wyrwania się z biedy. Jak się okazało, feralna strona internetowa należała do firmy zarejestrowanej na Cyprze. Pieniądze od użytkowników strony księgowały się na cypryjskim koncie bankowym. W tym małym, wyspiarskim kraju, prawo przewiduje możliwość ukrycia danych udziałowców i właścicieli spółki, a banki bardzo pilnują tajemnic swoich klientów. Do śledztwa zaangażowano zatem specjalistów od przestępczości internetowej. Szybko odkryli oni, że maile z konta pocztowego obsługującego portal wysyłane były z komputera o konkretnym adresie IP. Komputer ten należał do obywatela Cypru Aleksisa K., który nadzwyczaj często bywał w Polsce i w krajach Europy Wschodniej. To również on zlecał przelewy bankowe z konta bankowego należącego do firmy.

        Ukraińscy śledczy poszli tym tropem. Ustalili, że K. przyjeżdżał wielokrotnie na Ukrainę na kilkudniowe pobyty. Śledztwo wykazało, że spotykał się wówczas z pięknymi, młodymi kobietami i namawiał je do zgłoszenia się do jego biznesu, oferując możliwość dużego zarobku za utratę dziewictwa z bogatym, zachodnim biznesmenem. Przy okazji załatwiał też inne sprawy biznesowe. Objęto go obserwacją. W marcu, gdy wylądował na kijowskim lotnisku Borispol, tajniacy już go nie spuszczali z oka. Zarejestrowano jego spotkanie z 20-letnią kobietą o wyjątkowej urodzie. Odbyło się ono w restauracji hotelu popularnej sieci w Kijowie. Jeszcze tego samego dnia, młodą kobietę zatrzymano i przesłuchano. Zeznała, że K. zaoferował jej możliwość zarobienia dużych pieniędzy w zamian za spędzenie pierwszej nocy z mężczyzną, który poprzez portal internetowy zaoferuje za nią najwyższą kwotę. Kobieta zwróciła uwagę śledczych, że K. przedstawił się jej jako Polak i próbował z nią rozmawiać w tym języku. 2 kwietnia jego obiad w eleganckiej restauracji z inną pięknością przerwała wizyta policji. Aleksis K. stanął przed sądem. Ze śledztwa wynika, że na tym procederze zarobił ponad trzy miliony dolarów. Teraz policjanci docierają do kolejnych dziewczyn, które wykorzystał. Feralną stronę internetową udało się zablokować.

 Obietnice miłości

Obywatel Niemiec, który zapłacił za dziewictwo Ukrainki, stracił tylko pieniądze. Wielu innych mężczyzn, skuszonych obietnicą znalezienia żony na wschodzie, doznało również strat emocjonalnych. Jednym z nich był Polak – Jakub N. N. po rozwodzie, zamieścił swoje ogłoszenie na popularnym portalu randkowym. Szybko otrzymał wiadomość od pięknej Rosjanki. Wywiązała się między nimi korespondencja. W końcu Polak postanowił przenieść ich znajomość do sfery realnej. Zaproponował spotkanie i obiecał swojej wybrance, że pokryje wszystkie koszty. Kobieta przesłała wyliczenie: bilet samolotowy i pokój hotelowy miały kosztować prawie 700 euro. Polak przelał te pieniądze na wskazany numer konta. Znajomość skończyła się w hali przylotów moskiewskiego lotniska, gdzie młody Polak z bukietem kwiatów czekał na swoją wybrankę. Nie doczekał się. Nie było po niej śladu, nie odbierała też telefonu. Jedynym realnym aspektem tej sprawy była strata pieniędzy. Polak zgłosił się na policję z wydrukami korespondencji mailowej.

Śledztwo wykazało, że przelew trafił na konto firmy zarejestrowanej na Cyprze. Z kolei zdjęcia przestawiały popularną, rosyjską modelkę. Przesłuchana w charakterze świadka, zeznała, że wzięła udział w sesji zdjęciowej i przyjęła za to wynagrodzenie. Nie miała pojęcia, że jej zdjęcia zostaną wykorzystane jako wabik na bogatego biznesmena (jej wersję potwierdzili policyjni technicy, analizując adresy IP). Dopiero po wielu miesiącach zatrzymano organizatora tego procederu. Jak się okazało, założył setki kont, wykorzystując zdjęcia pięknych Rosjanek i odpowiadał na anonse bogatych mężczyzn z Zachodniej Europy. Zarobił na tym około miliona euro. Na wyrok czeka w rosyjskim areszcie.

 

Niebezpieczne agencje

 

Oszukiwanie mężczyzn szukających żon w ostatnich latach stało się biznesem na Ukrainie. Dowodzi tego ilość fałszywych agencji matrymonialnych. Oferują one dostęp do bazy pięknych kobiet, z którymi pomagają nawiązywać relacje. Każde wysłanie listu pocztą internetową kosztuje – tak samo, jak otworzenie każdego listu. Im piękniejsza jest kobieta na zdjęciu tym cena jest wyższa. Aby swobodnie poprowadzić korespondencję, trzeba zapłacić określoną kwotę „z góry” (minimum 100 dolarów) aby kupić punkty. Później z każdą korespondencją liczba punktów spada a korespondencja ma zachęcić klienta, by kupił następny abonament. Brutalne zderzenie z rzeczywistością następuje, gdy klient dowiaduje się, że prowadzi korespondencję nie z dziewczyną ze zdjęcia lecz z pracownicą agencji matrymonialnej, która przez 8 godzin dziennie prowadzi korespondencję z różnymi mężczyznami. Aby zaoszczędzić czasu, robi to metodą „kopiuj – wklej”. Zdarzały się przypadki kiedy klient umawiał się na spotkanie – przychodziła wówczas na nie dziewczyna ze zdjęcia, opłacona przez agencję. Takie spotkania były dla niej źródłem utrzymania. Za każde agencja płaciła jej kilkadziesiąt euro czyli część kwoty otrzymanej od oszukanego klienta.

        Takich przypadków rocznie są setki. Po chwilowym zauroczeniu i nadziei na szczęśliwy związek, następuje brutalne zderzenie z rzeczywistością. A poczucie upokorzenia jest tym większe, że sprawców oszustw nie ma najczęściej jak ścigać. Uniemożliwia to bariera językowa i służby specjalne, które roztaczają parasol ochronny nad fałszywą agencją. A wszystko w zamian za procent udziału w biznesie.

Leszek Szymowski

Autor jest jednym z najbardziej znanych dziennikarzy śledczych w Polsce

Wróć

Wydarzenia

> Kwiecień 2020 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30